Toruń - Stoczniowiec 9:3 (3:1, 4:1, 2:1)
Bramki: 1-0 Robert Fraszko (10 min.); 2-0 Przemysław Bomastek (11); 2-1 Bartosz Leśniak (15); 3-1 Daniel Laszkiewicz (18); 4-1 Arkadiusz Marmurowicz (25); 4-2 Leśniak (27); 5-2 Sławomir Kiedewicz (31); 6-2 Laszkiewicz (33); 7-2 Jarosław Dołęga (35); 8-2 Milan Furo (42); 8-3 Filip Drzewiecki (55); 9-3 Dołęga (58).
Stoczniowiec: Odrobny (33 Jakubowski) - Wróbel, Leśniak - Smeja, Benasiewicz - Skrzypkowski, Rompkowski - Bukowski, Wachowski - Skutchan, Pavlacka, Jankowski - Jurasek, Zachariasz, Drzewiecki - Grobarczyk, Słodczyk, Kostecki - Soliński, Rzeszutko, Urbanowicz.
Kary: TKH - 18; Stoczniowiec - 20 minut. Sędziował: Przemysław Kępa (Nowy Targ). Widzów 2000.
Tylu bramek hokeiści Stoczniowca w tym sezonie jeszcze nie stracili. Gdańszczanie przegrali w Toruniu z TKH 3:9 i pozostali na szóstym miejscu w tabeli ekstraligi. A rywale uciekają im coraz dalej.
Wydawało się, że po niedzielnym efektownym zwycięstwie nad liderem Cracovią 8:4, hokeiści Stoczniowca przełamali kryzys i zdobywanie punktów w kolejnych meczach przychodzić im będzie łatwiej. W Toruniu okazało się, że jeden dobry mecz w wykonaniu gdańszczan nie oznacza jeszcze stabilizacji na wysokim poziomie. Gospodarze, którym w trzech poprzednich konfrontacjach nie udawało się pokonać Stoczniowca (porażka 2:3 w Toruniu oraz remisy 2:2 i 5:5 w Gdańsku), tym razem powetowali sobie niepowodzenia z nawiązką.
Gdańscy napastnicy zupełnie zatracili skuteczność, którą imponowali pięć dni wcześniej. W strzelaniu bramek w dwóch pierwszych tercjach próbował wyręczać ich obrońca Bartosz Leśniak, i jako jedyny z gdańskiej ekipie, umieścił w tym okresie krążek w toruńskiej bramce. Leśniak był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem w swojej drużynie. Oprócz strzelenia dwóch goli, zaliczył też asystę przy trzeciej bramce Filipa Drzewieckiego. Obie bramki zdobył w okresie gry w liczebnej przewadze. Najpierw strzałem z niebieskiej linii, a później z dobitki, po uderzeniu Bartłomieja Wróbla.
- Leśniak był jedynym jasnym punktem naszej drużyny w tym meczu. Oddał pięć strzałów na bramkę Tomasza Wawrzkiewicza i dwa razy go pokonał. Wysoka porażka była rezultatem słabej gry obronnej całej drużyny, łącznie z bramkarzami i napastnikami. Chcemy o tym meczu jak najszybciej zapomnieć - skomentował zawody II trener Stoczniowca, Henryk Zabrocki.
W niedzielę stoczniowcy w hali ?Olivia? podejmować będą ekipę Wojasa Podhale Nowy Targ. Będą musieli wygrać, jeśli chcą zachować realne szanse na miejsce w pierwszej czwórce. Początek meczu o godz. 17.
18042 |1406 |5021 |2933 |6649 |13592 |13138 |1055 |7188 |5992 |