Radość, nie obowiązek. Rozmowa z Janem Podemskim, chórzystą
• Jest Pan z zawodu inżynierem. Śpiewanie to Pana hobby, nie praca. Jak to jest być w chórze od prawie 40 lat?
– Wciąż sprawia mi to przyjemność. Wspólne muzykowanie to radość, którą trudno opisać słowami. I w żadnym wypadku nie traktuję tego jako obowiązku. W Cantores Minores Wratislavienses śpiewaliśmy z żoną przez wiele lat, opuściliśmy zaledwie kilka prób, mimo że w międzyczasie odchowaliśmy trójkę dzieci. Jak człowiek chce, to zawsze się zorganizuje.
• Żonę też zawdzięcza Pan chórowi, prawda?
– Siedziała przede mną na próbach. Któregoś razu nasz dyrygent – profesor Kajdasz – zachorował, więc poszliśmy do kina. Nie jesteśmy zresztą jedynym małżeństwem, które poznało się w naszym chórze.
12330 |8381 |12414 |7934 |7359 |11093 |14823 |7936 |5054 |3336 |